Ta witryna wykorzystuje pliki cookie, dowiedz się więcej Zgadzam się
>>> Strona główna >>> Archiwum wiadomości >>> Ta szkoła to fabryka specjalistów

Ta szkoła to fabryka specjalistów

Z Andrzejem Żyławskim, rektorem Warszawskiej Wyższej Szkoły Informatyki rozmawia Krzysztof Gniewkowski

Nie sądzi Pan, że jeśli słyszymy o sukcesach polskich informatyków, to zazwyczaj te doniesienia płyną zza granicy i nie sposób się oprzeć wrażeniu, że w tej dziedzinie, podobnie jak w wielu innych, Polska jest wylęgarnią doskonałych fachowców, których jednak nie potrafi zatrzymać u siebie?

Takie zjawisko dotyczy przede wszystkim informatyków uniwersyteckich, których dokonania rzeczywiście realizują się poza Polską. To jest wąska grupa ludzi, którzy, aby się rozwinąć i osiągnąć sukces, postanowili wyjechać. Powód jest prosty: to specjaliści potrzebujący do pracy bardzo profesjonalnych pracowni i laboratoriów, a tych w Polsce jeszcze nie ma. Mamy jednak do czynienia także z inną grupą informatyków. To praktycy, wdrożeniowcy. O nich polski rynek ciągle się upomina. Jeszcze trzy, cztery lata temu miałem zmartwienie, czy nasi absolwenci poradzą sobie ze znalezieniem zatrudnienia. Obecnie każdego dnia kilka firm zgłasza się do nas byśmy polecili im absolwenta, ponieważ chciałyby go natychmiast zatrudnić. To pokazuje, jakie jest zapotrzebowanie na specjalistów tej branży i także to, jaką renomą cieszy się nasza szkoła.

Jednak podobnie jak lekarze, pielęgniarki, etc., także informatycy są za granicą bardziej doceniani finansowo.

Oczywiście. Polscy informatycy opuszczają kraj w poszukiwaniu lepiej płatnej pracy. Zazwyczaj ją znajdują. Nie ma niczego nagannego w tym, że idziemy tam, gdzie lepsze zarobki zapewnią życie na znacznie wyższym poziomie. To naturalne. Dobrze, że nasi informatycy są doceniani i widoczni na świecie. Cieszę się z tego i dobrze im życzę. Problem jednak leży gdzie indziej. Coraz częściej zdarza się, że życie i naukę za granicą wybierają już maturzyści. Praca kelnera daje im więcej satysfakcji finansowej niż jakakolwiek praca i edukacja w kraju. Problem nie jest w tym, że wyjeżdżają, lecz w tym, jak ściągnąć ich spowrotem.

U nas jednak też pracuje i uczy się sporo cudzoziemców.

Tak. I nawet ostatnio z pewnym niedowierzaniem usłyszałem historię, że są wśród nich tacy, którzy co dwa tygodnie potrafią pokonywać setki i tysiące kilometrów, żeby tanimi liniami lotniczymi dostać się na wykłady w Polsce. Warto przy tym zaznaczyć, że ci cudzoziemcy docierają do nas z krajów, w których edukacja jest bezpłatna. U nas nie. To także dowód, że poziom naszego nauczania stoi na bardzo wysokim poziomie.

W jakim kierunku informatycznym warto się kształcić, by po ukończeniu szkoły mieć pewność znalezienia atrakcyjnego zatrudnienia ?

W tej chwili drzwi w niemal każdej firmie są otwarte dla każdego z dyplomem inżyniera informatyka. Trudno powiedzieć, która z dziedzin informatyki góruje nad innymi, bo każda jest pożądana. Dziś nie sposób wyobrazić sobie funkcjonowanie jakiegokolwiek przedsiębiorstwa bez komputerów. To podpowiada również, że na rynku pracy w tej dziedzinie potrzebny jest uniwersalizm. Owszem, nasi studenci wybierają specjalizacje, jednak dotyczy to trzech ostatnich semestrów. Skupiają się także w studenckich kołach naukowych, które są miejscem spotkań prawdziwych entuzjastów rozmaitych zagadnień. Doskonałym dowodem, że mury tej szkoły opuszczają eksperci jest liczba blisko 900 prac pokazujących, w jakich kierunkach nasi studenci się wyspecjalizowali.

Szkoła to głównie teoria, czy jednak Pańscy studenci sprawdzają się w bitwie ?

Tak. Jako praktycy radzą sobie świetnie, ponieważ wybrali uczelnię, która kładzie ogromny nacisk nie tylko na teorię lecz także praktykę. To nasz atut i jednocześnie coś, co nas wyróżnia spośród innych szkół. Uczelnia ma profesjonalnie wyposażone pracownie, a w kadrze dydaktycznej bardzo wielu cenionych praktyków. Studenci mają ponadto bardzo rozległe możliwości odbywania praktyk w renomowanych firmach informatycznych. U nas kształci porządnego inżyniera informatyka, rzemieślnika, specjalistę.

Dziękuję za rozmowę

(30.08.2006 Życie Warszawy)

Robocik WWSI