Ta witryna wykorzystuje pliki cookie, dowiedz się więcej Zgadzam się
>>> Strona główna >>> Archiwum wiadomości >>> Blokowanie stron www znowu powraca

Blokowanie stron www znowu powraca

2010-03-12 09:22:25

Resort finansów ma pomysł na kontrolę Internetu. Nakazy blokowania serwisów wydawałyby sądy. Nie można byłoby wchodzić na zakazane domeny

Po burzy, jaką wywołał pomysł stworzenia rejestru stron i usług niedozwolonych, premier zdecydował się usunąć go z projektu nowelizacji ustawy o grach hazardowych. Okazuje się jednak, że sama idea, chociaż okrojona, wciąż jest aktualna.

W założeniach do projektu kolejnych zmian Ministerstwo Finansów proponuje, aby sądy nakazywały prewencyjne blokowanie stron. Tym razem jednak chodzi tylko o te umożliwiające lub reklamujące hazard.

Zwalczanie nielegalnych gier hazardowych w Internecie, gdy są oferowane przez podmioty zarejestrowane w innych krajach, będzie ograniczone praktycznie do ścigania ich uczestników (graczy) – można przeczytać w piśmie do Rządowego Centrum Legislacyjnego podpisanym przez wiceministra Jacka Kapicę. Tym m.in. resort motywuje wprowadzenie alternatywnego wobec poprzedniego sposobu blokowania stron. Do kodeksu karnego skarbowego miałby zostać wprowadzony nowy środek zabezpieczający w postaci „nakazu blokowania adresu strony internetowej”. Sąd mógłby go wydać np. wtedy, gdy nie można ustalić sprawcy, i skazać tego, kto udostępnia stronę z grami hazardowymi czy też je reklamuje. Chodzi więc przede wszystkim o firmy zarządzające wirtualnymi kasynami za granicą, które w praktyce trudno byłoby ścigać. W takich sytuacjach sąd nakazywałby blokowanie adresów internetowych.

Koszty poniosą firmy

Nakaz sądowy dotyczący zakazanej strony trafiałby do Służby Celnej, a ta doręczałaby go operatorom internetowym. Ci mieliby obowiązek zablokować dany adres.

– Tyle że to praktycznie niewykonalne, przynajmniej nie w sposób automatyczny. Samo zablokowanie domeny nic nie da, bo gracze mogą się dostać do działającego pod nią serwisu w inny sposób. To dlatego w Chinach zatrudnia się tysiące ludzi tylko po to, by zapewniać skuteczną blokadę – mówi Wiesław Paluszyński, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Informatycznego.

Wbrew zapewnieniom

– Sytuacja jest co najmniej dziwna. Najpierw premier Tusk i minister Boni deklarują, że nie będzie blokowania stron. Mają zostać przeprowadzone szerokie konsultacje dotyczące ustaw związanych ze społeczeństwem informacyjnym. Nagle Ministerstwo Finansów zgłasza gotowe założenia. Nie wiem, jak oceniać wiarygodność strony rządowej, być może resort działa wbrew intencjom premiera – komentuje Piotr Waglowski, prawnik i autor serwisu VaGla. pl Prawo i Internet.

Profesor Marian Filar z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu patrzy na nowy pomysł MF przez pryzmat filozofii prawa.

– To sprawca powinien być ścigany za łamanie prawa. Prewencja w postaci utrudniania dostępu do pewnych treści, nawet mająca szczytne cele, prędzej czy później kończy się cenzurą – przekonuje.

Rząd miał się otworzyć na głosy ludzi

Pierwotnie projekt nowelizacji ustawy o grach hazardowych przewidywał, że do rejestru stron i usług niedozwolonych będą wpisywane strony internetowe zawierające m.in. treści pedofilskie, umożliwiające oszustwo, reklamujące lub umożliwiające hazard czy propagujące faszyzm i inne systemy totalitarne. Propozycje te spotkały się z powszechną krytyką ze strony wielu organizacji, przede wszystkim jednak wywołały protest tysięcy użytkowników Internetu. W końcu doszło do ich spotkania z premierem. Donald Tusk oświadczył po nim, że chociaż nie został do końca przekonany, to rezygnuje z pomysłu stworzenia rejestru i usunięto go z projektu. Co więcej, rząd zapowiedział utworzenie specjalnej platformy komunikacyjnej, na której każdy użytkownik sieci będzie się mógł wypowiedzieć o projektach przepisów dotyczących Internetu. Na razie nie została ona jeszcze uruchomiona.

źródło: Rzeczpospolita; autor: Sławomir Wikariak

Robocik WWSI